Obserwatorzy

wtorek, 22 maja 2018

209. Podaj dalej od Kasi

Witajcie.

Znowu wieki mnie nie było. Dziecina pochłania mnie w całości. Do tego postanowiłam się pobawić w ogrodnika i wzięłam się za uprawę swoich warzyw, aby mieć w szczególności na rozszerzanie diety dla malutkiej. Niestety boję się kupować to co oferują nam sklepowe półki. Przynajmniej teraz jak ma kilka miesięcy. Swoje to swoje. Do tego w międzyczasie trafiła się okazja i niespodziewanie zakupiliśmy działkę rekreacyjną na ogródkach działkowych i w miarę możliwości staram się jak mogę pomagać mężowi doprowadzić ją do takiego stanu jak chcemy, aby wyglądała. Troszkę trawki, troszkę warzywek i kwiatków. :) Marzymy, aby Alicja w przyszłym roku miała gdzie hasać, bo w bloku za bardzo nie poszaleje. :) Na jakiekolwiek robótki mam czas tylko po uśpieniu córci o ile sama nie zasnę przy niej.

Ale wracając do tematu. Tydzień temu otrzymałam od Kasi z bloga w kąciku na poddaszu... paczuszkę w ramach zabawy podaj dalej, a w niej mnóstwo wspaniałości. Zobaczcie sami:




Dziękuję Ci Kasiu za super niespodziankę.

I w myśl zasad powyższej zabawy ogłaszam taką samą u siebie. Zapraszam dwie osoby, którym w przeciągu roku przygotuję niespodziankę. Czy znajdzie się ktoś chętny?

A na koniec jeszcze moja mała śmieszka. :)


Dziękuję za to, że jeszcze tu zaglądasz. :)

niedziela, 11 lutego 2018

208. Podaj dalej- zaległości

Witajcie!

Po kolejnej długiej nieobecności pojawiam się, aby pokazać Wam kolejne zaległe prace jakie udało mi się poczynić podczas mojej robótkowej abstynencji. :)

Pod koniec 2016 roku otrzymałam paczuszkę od Bożenki i w myśl zasad zabawy "podaj dalej" taką samą ogłosiłam u siebie na blogu. Pomysłów w głowie było co niemiara tylko z wykonaniem już było znacznie gorzej. Kto czytał moje ostatnie wpisy ten wie, że w czasie ciąży ogarnęła mnie totalna rękodzielnicza niemoc. Najpierw to tylko spałam, spałam i jeszcze raz spałam. Później dużo czytałam z racji tego, że spodziewałam się pierwszego dziecka, korzystałam w uroków lata i nie robótkowanie było mi w głowie. A na koniec to już było mi tak ciężko i łapała mnie jesienno- zimowa depresja. Jak już się w miarę ogarnęłam to zbliżał się wielkimi krokami termin porodu i należało wziąć się w garść, aby nie nawalić i wyjść z twarzą. I tak powoli powstały takie oto upominki dla Doroty i Magdy. Dziewczyny mam nadzieję, że paczuszki choć skromne, przypadły Wam do gustu. :)



Postanowiłam w końcu wykorzystać lawendę wygraną wieki temu w candy i stworzyłam woreczki- zawieszki do szafy. :)













A na koniec pragnę Wam jeszcze pokazać co przywiozła mi z Holandii moja siostra. Dwa bloczki papierów i zestaw filcowych ozdób. Podobno w przeliczeniu na złotego kosztują tam grosze i nie omieszkałam zamówić sobie jeszcze. :) Dwie ostatnie rzeczy mają nawet napisy po polsku. Ciekawa jestem czy można je znaleźć na naszym rynku?





Na dzisiaj to byłoby na tyle. Mam nadzieję, że niedługo uda nam się znaleźć z córcią jakiś stały rytm dnia i kto wie- może uda mi się postawić kilka xxx pomiędzy karmieniami i pieluszkami. Muszę się czymś zająć, bo niedługo oszaleję tak zamknięta w domu. Och byle do wiosny...

Do kolejnego poczytania. Pa pa pa.

środa, 31 stycznia 2018

207. Kacper, Melchior, Baltazar i...

Witajcie!!!

Choć już koniec stycznia pragnę Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. :)

U mnie końcówka starego i początek nowego roku był to czas jednego wielkiego wyczekiwania- kiedy??? Już w połowie grudnia negocjowaliśmy z córką, aby dała nam się jeszcze spokojnie przeżyć święta i odespać szaleństwa sylwestrowej nocy. Tak szalałam przed telewizorem, że hej. Tylko brzuch mnie prowadził. :)

Święta Bożego Narodzenia odpuściła, Nowy Rok także, ale Trzech Króli nie darowała.

Moi Drodzy pragnę Wam przedstawić naszą królewnę- Alicję. :)


 




Oj mogłabym Was zasypywać zdjęciami, bo świeżo upieczony tata robi je na każdym kroku. Czasami to już mnie tym wkurza, ale z drugiej strony będzie pamiątka. Ja przy codziennych obowiązkach nie jestem w stanie ich zrobić.

Od poniedziałku jesteśmy same w domu (mąż wrócił już do pracy) i o dziwo jakoś dajemy radę. W sumie to już ponad 3 tygodnie razem i troszkę się poznałyśmy. Mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. No jeszcze, żeby jeszcze inna pora roku nam przypadła. Czuję, że zaraz się uduszę w domu. Niby temperatury na plusie, ale okropny wiatr u nas szaleje i nadają opady deszczu. Jeden spacer zaliczyliśmy, ale co to jest 15 min wokół bloku. Nawet się porządnie nie rozpędziliśmy. Ale niech się tylko cieplej zrobi. Jak pójdziemy to tylko iskry spod kół będą leciały. :)

A powiem Wam jeszcze, że termin porodu to chyba sobie sama wykrakałam. Tydzień przed urodzeniem Alicji moja teściowa pytała czy wybieramy się zobaczyć orszak Trzech Króli (organizowany w naszym mieście po raz pierwszy) i zaśmiałam się, że ja to może będę oglądać, ale z okna szpitalnego. I bym oglądała, gdyby okna z mojej sali nie wychodziły na przeciwną stronę. :)

Na koniec pragnę ślicznie podziękować Weronice z bloga Świat nicią malowany za piękne podarki dla Alicji. Pierwsza paczuszka przywędrowała już przed porodem i zawierała wiele przydatnych rzeczy dla małej. Tylko nie pomyślałam wtedy, aby zrobić zdjęcia. A zaraz po naszym powrocie do domu dotarła druga paczuszka i zawierała:


oraz piękną karteczkę z gratulacjami, w których wykonaniu Weronika jest mistrzynią. :)



Kochana dziękuję Ci za tyle dobroci. Niedługo zaczniemy naszego malucha stroić.

Pa pa pa.

środa, 29 listopada 2017

206. Nagroda w moim candy

Choć rozstrzygnięcie zabawy nastąpiło jeszcze w sierpniu i nagroda jest już dawno u zwyciężczyni (pomimo delikatnego opóźnienia z mojej strony ) dopiero dzisiaj zabrałam się do jej prezentacji.

Dla przypomnienia: candy zostało zorganizowane z okazji 200- ego posta na moim blogu i w drodze losowania zwyciężczynią została Ania z bloga Rękodzieło z nici i szmatek. Z tego co Ania pisała nagroda przypadła jej do gustu i choć tworzy cudeńka materiałowo- niteczkowe, mam nadzieję, że niebawem ujrzymy piękne prace z wykorzystaniem papierowych przydasi.





Pozdrawiam Was serdecznie. :)

205. Wędrująca książka u Kornelii

Witajcie.

Na początku maja na blogu Kornelii po raz kolejny zapisałam się do zabawy "wędrująca książka".
Miałyśmy okazję przeczytać "To się da!" autorstwa Anny Sakowicz- kontynuację losów Joanny i jej bliskich. Tak jak pierwszą część czytało się bardzo szybko i przyjemnie.



Książka przyleciała do mnie od Marioli z bloga Krzyżykowy szał.



Ja po przeczytaniu wysyłałam pozycję do Cecylii z bloga Cecylia rodzina i dom.



Kornelio dziękuję Ci za możliwość dołączenia do zabawy i przeczytania tej świetnej lektury. Z niecierpliwością czekam na ostatnią część trylogii. :)


sobota, 18 listopada 2017

204. Zaległości ciąg dalszy

Witajcie Moi Drodzy.

Oj dawno mnie tu nie było. Oj dawno. Niemal 3 miesiące nieobecności na blogu skutkują masą zaległości. Postaram się choć troszkę je nadrobić, ponieważ zaraz sama się w tym nie połapię.

Mimo tego, że dawno tu nie zaglądałam to nie oznacza to, że tak do końca próżnowałam.

Jakoś na początku ciąży zostałam poproszona o wyhaftowanie metryczki dla nowo narodzonego braciszka Amelki, dla której haftowałam TEN obrazek. Zamawiająca życzyła sobie, aby oba obrazki były zbliżone wielkością oraz były podobnie oprawione, choć po tylu latach ciężko było przypomnieć sobie jak wyglądał dokładnie tamten obrazek. Przyznam się bez bicia, że haftowanie szło mi jak krew z nosa. Nie potrafiłam skupić się na dłużej przy tej pracy. W końcu w sierpniu udało mi się ukończyć metryczkę, a prezentowała się tak:



Również w naszej rodzinie na świat przyszedł mały człowieczek. W sierpniu odbył się jego Chrzest Święty, a mój mąż był ojcem chrzestnym. Dosłownie w ostatniej chwili powstała dla małego taka oto pamiątka, którą dołączyliśmy do prezentu.





A któregoś wieczora postanowiłam pobawić się w robienie świeczników ze słoiczków po jogurtach, które zalegały mi w szafce. Do ich zrobienia wykorzystałam koronki, sznurek jutowy oraz szablony, które wg instrukcji służą do kolorowania. Ja jednak postanowiłam je wykorzystać inaczej. (zdjęcia fatalne, bo robione nocą)







I to byłoby na tyle moich wypocin. :) Niestety karteczek nie udało mi się nadrobić i raczej nie uda mi się to już w tym roku. Obawiam się, że w przyszłym przy małym dziecku tym bardziej. Z tego miejsca pragnę podziękować Uli i Ani za prawie 1,5 roku wspaniałej zabawy i przepraszam, że nawaliłam.

Ponadto udało mi się przeczytać kilka ciekawych pozycji, które szczerze polecam.






Na dzisiaj to byłoby na tyle. W najbliższych dniach postaram się nadrobić resztę zaległości, bo aż wstyd.

Do kolejnego spotkania. Pa pa pa .

wtorek, 22 sierpnia 2017

203. Wyniki candy w Krzyżykowych Perypetiach

Witajcie.

Dzisiaj na szybciutko przybywam do Was z obiecanymi wynikami zabawy, którą postanowiłam zorganizować z okazji 200-ego posta w Krzyżykowych Perypetiach.

Chęć przyłączenia się do wspólnego świętowania wyraziło 17 osób. A zwycięzcą zostaje:





Bardzo serdecznie gratuluję zwyciężczyni i proszę o przesłanie adresu na: anna_charczuk@wp.pl

A pozostałym uczestniczkom dziękuję za udział w zabawie. :)

 

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

202. Postanowiłam się trochę pobawić :)

W imieniu Iwonki zapraszam do świętowania 4 urodzin jej bloga. 
Szczegóły znajdziecie TU.





piątek, 4 sierpnia 2017

201. Narobiło mi się troszkę zaległości

Witajcie.

Poprzez moją ostatnią niemoc narobiło mi się troszkę zaległości. Dzisiaj postaram się je wszystkie nadrobić. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę. :)


Zacznę od nagrody w candy, które zorganizowała AsiaB z bloga Moje hafciki i cała reszta...
Przesyłka dotarła do mnie na początku czerwca, ale niestety dopiero dzisiaj udało mi się pokazać jej zawartość.




Asiu z tego miejsca przepraszam Cię za zwłokę. Wiem, że nie ładnie postąpiłam, ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz. :)


Gdy byłam jeszcze bardziej aktywna na blogu udało mi się wygrać rozdanie zorganizowane na blogu Włosy muszą być długie. A nagrodą był poradnik Matyldy Kozakiewicz "Złe matki są  najlepsze. Poradnik szczęśliwej mamy." Jako przyszła mama postanowiłam wziąć w nim udział i udało się. W wielu kwestiach zgadzam się z autorką w 100% choć mam świadomość, że jak maleństwo pojawi się na świecie to przepadnę. :) Poradnik pochłonęłam w dwa wieczory.




Następnie przywędrowała do mnie książka od Justyny z bloga Zwariowany Światt Krzyżyków.
Wraz z "Biurem przesyłek niedoręczonych" otrzymałam rewelacyjny magneso- otwieracz oraz umilacze czytania. :)



Ja z kolei wysyłałam do Asi z bloga Haftowane historie Jasiowej mamy. Do książki dołączyłam słodkości, herbatki i taką oto zawieszkę.







I na koniec będzie jeszcze kilka książek, które oprócz powyższych pochłaniałam podczas mojej nieobecności.






Na dzisiaj to byłoby już wszystko. Po raz kolejny mam nauczkę, aby wszystko na bieżąco uzupełniać, bo z perspektywy czasu ciężko jest sobie wszystko przypomnieć co było po kolei. Może teraz będzie już tylko lepiej. :) Już Was nie zanudzam i zachęcam do lektury powyższych pozycji.

Do kolejnego poczytania. Pa pa pa.